
Dom rekolekcyjny w Kazimierzu Biskupim znamy bardzo dobrze i z pewnością można powiedzieć, że lubimy tu wracać. Może pogoda specjalnie się nie popisała ale za to ks. Przemek i wszyscy uczestnicy jak najbardziej.
Kiedy ks. Przemek zaproponował temat: Modlitwa Pańska, trochę nas to zdziwiło. Ale jeszcze w trakcie dnia skupienia doszliśmy do wniosku, że to świetna kontynuacja zeszłorocznych rekolekcji wielkopostnych o przebaczeniu prowadzonych przez ks. Marcina. Każdy z nas powtarza słowa tej modlitwy wiele razy dziennie więc zawsze warto wrócić do podstaw i na nowo podjąć refleksję na ten temat. A poza tym ks. Przemek ma tę cudowną właściwość, że wszystkie jego wypowiedzi nabierają prędzej czy później zabarwienia małżeńskiego. W rezultacie dni skupienia były poświęcone modlitwie "Ojcze Nasz" w małżeństwie.
Ojcze nasz
Słowo klucz to oczywiście: Ojciec. W modlitwie chodzi o bycie z Ojcem, który zawsze jest stęskniony za nami, zawsze wygląda niecierpliwie na drogę, czy już wracamy do domu i zawsze jest gotowy nas przyjąć do siebie. Powtarzanie słowa Ojcze przywraca nam wiarę w tą więź, którą najpierw grzech zerwał, a później Słowo Wcielone - Jezus Chrystus przez swoją śmierć i zmartwychwstanie przywrócił. Ojciec dla różnych osób nosi różne emocje, czasami trudne i raniące. A jednak powtarzając słowa "Ojcze Nasz" każdego dnia nasze serce doznaje stopniowego uzdrowienia. To, że nie modlimy się Ojcze Mój od razu zwraca uwagę na wspólnotowy charakter każdej modlitwy i to nie tylko w sensie bycia członkami Kościoła, ale również w kontekście małżeńskim: każde "Ojcze Nasz" odmawiacie wspólnie, nawet jeśli jesteście daleko od siebie. W kontekście małżeńskim to również zachęta do tego, aby nawzajem zachęcać się do codziennej modlitwy.
To słowo Ojcze na początku może też być dla nas pomocą, bo czasem w rozmowie po prostu trudno znaleźć pierwsze słowo. Modlitwa Pańska pomaga nam w tym i sprawia, że zawsze mamy jak zacząć rozmowę z Ojcem. Ta rozmowa, jak powiedział ks. Przemek, jest lekarstwem na samotność.
"Który jesteś w niebie"
Jeśli jest źle rozumiana sprawia, że myślimy o Bogu jako o kimś dalekim. A jest wręcz odwrotnie: Bóg jest blisko, bo niebo jest w nas. Bóg JEST, to Jego imię i modlitwa "Ojcze Nasz" przypomina nam o Jego nieustającej obecności i o tym, że jest Naszym Ojcem. Bo ojcem nie można być na chwilę: nie można dzisiaj być, a jutro już nie. Ojcem jest się przez całe życie i Nasz Ojciec Niebieski również nigdy się nie wycofuje z tej relacji, zawsze Mu się chce zaczynać z nami na nowo.
"Święć się imię Twoje"
Mamy w sobie obawę przed świętością i tęsknotę za grzechem. Mamy w sobie lęk pójścia na całość, bo Bóg nam coś zabierze. A Bóg zawsze daje nam Siebie w całości. Ta prośba to nic innego jak pragnienie obudzenia w sobie świadomości, że jedyna nasza szansa to udział w świętości Boga. Zanurzenie się w Jego Obecności to lek na wszystkie nasze bolączki. W tej modlitwie najpierw przypominamy sobie Kim jest Bóg, Jego świętości, naszego udziału w Jego życiu. Jego świętość nam się udziela. To jest konkretnie do nas - do naszego małżeństwa. Jego Świętość nam się udziela również w procesie uzdrawiania i uświęcania naszej relacji małżeńskiej. W tej prośbie też wyrażamy zgodę na to przyjście Boga do nas. My się zgadzamy, aby nasze życie było święceniem imienia Boga w nas. Życie przynosi masę najróżniejszych wyzwań i właśnie dlatego musimy zacząć od Boga. To jest jedyny sposób: święć się imię Twoje. Bóg chce abyśmy Go znali po imieniu. Nam się wydaje, że On się chowa, a przecież On chce być tak blisko nas, cały czas, w codzienności. Mówiąc słowa tej modlitwy zachęcamy Boga do przyjścia i On przychodzi
"Przyjdź królestwo Twoje"
O co w tej prośbie prosimy? To wyraz naszej tęsknoty za Bogiem. Bo tak naprawdę to pragnienie każdego człowieka i każdego małżeństwa, aby być w Bogu i z Nim. Dla Boga nasz kryzys nie jest problemem - tylko nasz problem polega na tym, że tej łaski, która tak obficie się na nas wylewa, nie widzimy. Więc ta modlitwa pomaga nam to wyprostować, zwraca nasz wzrok ku Niemu, ku Jego królestwu. Bóg nam daje mapę drogową: uczynki miłosierdzia względem duszy i ciała. To jest lista dla małżonków i nasz współmałżonek jest celem drogi, którą codziennie pokonuje. "Upomnieć" ale bez poniżenia, "znosić" w miłości a nie w oskarżającym milczeniu.
"Bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi"
To z jednej strony prośba o to, żeby wola Boga realizowała się w naszym życiu, ale z drugiej strony to przypomnienie, że Bóg ma plan dla mnie, dla nas, i ten plan jest o niebo lepszy niż nasze własne projekty. Jego wola dla nas to najlepsze, co nas może spotkać, więc powinniśmy poświęcać czas, żeby tą wolę względem nas poznać a następnie poświęcać wszystkie siły, żeby mogła się zrealizować. W pewnym sensie to przypomnienie, że Bóg nie kocha zamiast mnie, tylko przeze mnie. I też zachęta do rachunku sumienia: czy moja żona/mój mąż ma we mnie miejsce dla siebie, czy musi się dostosować, jak klocek? Ta modlitwa nas uczy podejmowania decyzji: nie chodzi o wybieranie dobra, zamiast zła, bo to oczywiste, ale żeby wybierać to, co Bóg nam przeznaczył. Zgodzić się i prosić o to, aby móc się zgodzić, zawierzyć, zaufać. W tej modlitwie prosimy, aby wola Boża działa się w nas - przeżyć dobrze dzisiejszy dzień, chwilę obecną.
"Chleba naszego powszedniego"
Przechodzimy w tej prośbie do takiego wymiaru bardziej ludzkiego, codziennego. Wydaje się, że to jakiś zgrzyt, od tego, co wzniosłe i boskie, do tego co nasze. Ale nie ma tutaj zgrzytu, bo ta prośba sugeruje porządek: zaczynamy od Boga, bo nie ma innego sposobu. Jeśli zaczniemy od własnych zranień i niedoskonałości donikąd nas to nie zaprowadzi. A prośba o chleb jest sygnałem, że mamy w sobie jakiś głód. I ten głód może zaspokoić tylko nasza relacja z Bogiem. Chleb powszedni to również prośba o głód Eucharystii, a więc o chleb niebiański, o pokarm w drodze do nieba. Razem więc z tą prośbą kierujemy prośbę abyśmy umieli przyjąć taki właśnie chleb, jaki jest dla nas przeznaczony i konieczny. W taki sposób Bóg pozwala nam się znaleźć (trochę jakbyśmy Go złapali na gorącym uczynku). W tych momentach, kiedy pozwala siebie dostrzec, w tym, co jest między nami, w przytuleniu w trudnym dniu, w taki sposób właśnie Bóg nam się daje, w tym, co jest pomiędzy nami. Nasza relacja to jest to miejsce przyjścia Boga.
Ojcze Nasz jest modlitwą codzienną, na każdy dzień, na najgorszy dzień. Prosząc możemy również być wdzięczni. Za to, że Bóg zawsze nam daje chleba powszedniego, i nigdy o nas nie zapomina. Te cuda Bożej Obecności powinny do nas wracać w tej modlitwie. Podczas Eucharystii warto mieć nastawienie na wdzięczność. Również w takiej formie, żeby zostać po Mszy na chwilę dziękczynienia. W prostych słowach, zanim się pójdzie w drogę i zacznie ewangelizować. Wdzięczność to dobry początek wszystkiego, również modlitwy. Bogu można za wszystko dziękować, nawet za najtrudniejsze doświadczenia. W tej modlitwie zawsze chodzi o jedno: o odnalezienie miłości Ojca do nas, Jego samego.
"Odpuść nam nasze winy"
Może to jest ten najbardziej upragniony chleb życia powszedniego, którego nam najbardziej brakuje. Nie ma sprawy o której nie można powiedzieć Bogu. On niczego się nie boi, to my się zazwyczaj boimy więc przemilczamy pewne tematy. A przecież On może dotknąć wszystkiego, co najbardziej zranione, kruche, trudne, to, co nas w sobie drażni, przeszkadza, wkurza, osłabia. I Bóg też w tym chce być i nam to mówi: odpuszcza nam winy, abyśmy mogli właśnie być razem i obdarowywać się tym Jego przebaczeniem. W małżeństwie często ulegamy pokusie obwiniania siebie nawzajem, a w modlitwie "Ojcze Nasz" Bóg mówi nam, że przebacza nam nasze winy, abyśmy my mogli przebaczyć innym, przede wszystkim żonie/mężowi. Przebaczenie od Boga za mocno komplikujemy. Nasz największy grzech często polega na tym, że Bogu nie dowierzamy w Jego odpuszczenie grzechu. W tej modlitwie też prosimy Boga, aby nas przemieniał i pozwalał nam na doświadczenie przebaczenia, prawdziwie. Nawet jeśli mam problem z przebaczeniem. Po ludzku nie umiem. Ale właśnie tym bardziej te słowa o odpuszczaniu grzechów są nam potrzebne, konieczne. Mamy w sobie morze goryczy i gniewu, dlatego potrzebujemy każdego dnia to sobie powtarzać. Bo Bóg ma moc przemiany naszego serca i obdarowuje nas swoim odkupieniem, aż do skutku, aż nas to przemieni, żebyśmy mogli przebaczyć, nawet to co po ludzku się nie udaje.
"I nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego. Amen."
Końcówka jest ważna a najczęściej mówimy to na wydechu, aby dobrnąć do końca modlitwy. A to są słowa ludzi, którzy już wiedzą, że sami nie dadzą rady. To są słowa małżeństw, które już wiedzą, że sami nie dadzą rady. Wreszcie wchodzimy w tą przestrzeń autentycznego spotkania z Bogiem: dochodzimy do ściany, znowu upadamy i wtedy oddajemy się Bogu bez oporów. "Zbaw nas ode złego" - bo tylko On to potrafi. Mamy wszyscy doświadczenie grzechu i aspiracje do świętości. Potrzebujemy tej nadziei, tej która przychodzi na sam koniec, jak już nie ma na nic siły. Ta ostatnia prośba powinna nas uczyć postawy pokory. Spojrzeć prawdzie w oczy to znaczy spojrzeć Ojcu w oczy: który mówi JESTEM. Jestem gotowy i nie dam się przestraszyć tym, co w naszym mniemaniu jest problem nie do przeskoczenia. Modlimy się o to, żebyśmy Bogu mogli bez lęku spojrzeć w oczy. Jesteśmy słabi i o tym wiemy, o tym sobie przypominamy. W tej prośbie przywołujemy Obecności Boga, kiedy się pokusa pojawia. Wpuścić Go w te momenty pierwszej niewierności: Bóg chce tam być i się tego nie boi. Bóg ma moc również przerwać logikę pokusy w każdym momencie. Jeśli Go zapraszamy, to będzie mógł tam wejść.
Modlitwę "Ojcze Nasz" można również nazwać modlitwą wstawienniczą za żonę/męża. Modlimy się za siebie nawzajem, abyśmy nigdy nie oddalili się od Boga. To jest ciągle to samo: wołamy Ojca, aby z jednej strony o tym pamiętać, a z drugiej strony, aby mógł w naszym życiu być i działać. To wszystko ma nam pomóc, abyśmy mogli Boga pokochać.
Piątkowa droga krzyżowa, dwie sobotnie konferencje, jutrznia i wspólna Eucharystia - w taki sposób spędziliśmy weekend przed Wielkim Tygodniem. Wracamy do domu ze wzrokiem skierowanym ku Bogu. I to jest bardzo dobry początek tego świętego czasu nawrócenia.



Konferencje na Spotify: misterogran.de/dzien-skupienia/2026/audio
Rozważania drogi krzyżowej: misterogran.de/dzien-skupienia/2026/droga-krzyzowa